Kolejny raport z Kamerunu

W ostatnich dniach znów dostaliśmy wiadomości z Kamerunu, od ks. Rolanda (ks. Roland Berngeh Njoyir, wikariusz generalny diecezji Kumbo). Przed Wielkanocą otrzymał 1500 zł, które na tę pomoc przeznaczyli nasi bracia i siostry ze wspólnoty Szekinah – te pieniądze szły długo i z trudnościami, ale ostatecznie dotarły. Zostały one przeznaczone dla osób, które przeżyły masakrę w Ngarbuh, niedaleko Kumbo. Poniżej przetłumaczone wiadomości od ks. Rolanda. Zdjęcia poszczególnych ofiar, o których mowa we wiadomościach niestety nie dotarły.
Bezpośrednio po świętach Wielkanocnych wysłaliśmy kolejny przelew, tym razem z naszych własnych środków – 1500 zł dla ks. Rolanda i 500 zł dla Fundacji Zoe. Pieniądze dotarły tym razem szybko – za pośrednictwem innej firmy. Ks. Roland odpisał także w odpowiedzi na ten drugi przelew
Angielski ks. Rolanda jest trochę… afrykański, więc trudno mi czasem elegancko przetłumaczyć co miał na myśli, ale sens powinien być jasny

Wiadomości z 7 i 8 maja

Masakra w Ngarbuh w Kamerunie.
Ofiara nr 1.
Oliver Berinyuy… Uciekł, gdy usłyszał strzały i wrócił, by odnaleźć 9 zabitych członków swojej rodziny. Mówi to z trudem. Otrzymał pomoc finansową i materialną.

Ofiara nr 2
Opowiada długą historię w języku ojczystym, czyli Lamnso, o tym, jak uciekli z własnego domu i byli świadkami następstw masakry. 9 członków jednej rodziny. To jego własny syn był tym, który stracił 9 bliskich. Tamtego tragicznego dnia uciekli z wioski i nigdy nie wrócili. On i jego żona otrzymali pomoc finansową i materialną.

Kolejna ofiara nr 3
Jej historia jest tu bardzo smutna. Jest jedyną osobą, która przeżyła w swojej rodzinie. Wojsko przybyło do ich domu i zastrzeliło jej ojca, a potem jej matkę, męża i trójkę dzieci. Próbowała uciec, ale została postrzelona od tyłu wraz z 7-letnim dzieckiem. Przeżyła dzięki siostrze, która wbrew wszelkim przeciwnościom zabrała ją na rowerze do szpitala. Była w ciąży, a kula trafiła w dziecko, które w końcu umarło. To, że żyje dzisiaj sama, aby opowiedzieć historię swojej nieistniejącej rodziny, jest cudem.
Ma na imię Charity. Charity dostała dużą sumę pieniędzy około 50000 franków, ponieważ jej rachunek za szpital w Banos Baptist Hospital był ogromny.

Ofiary NGARBUH nr 4 i 5.
Dwie duże rodziny, które uciekły i osiedliły się we wsi Meluf. Dałem im pieniądze i ubrania plus maski (ale kamerzysta nie ujął tych istotnych momentów, zwłaszcza gdy podziękowali swoim dobroczyńcom).
Te dwie rodziny również otrzymały pomoc finansową po 200000 każda, ponieważ są naprawdę zrozpaczeni.

O maskach i środkach sanitarnych opowiem następnym razem, kiedy skończę je rozdzielać.
Dziękuję wam wszystkim bardzo za radość, jaką przynosicie naszemu ludowi w czasie wojny i koronawirusa. Niech Bóg was wszystkich błogosławi i strzeże.

Wiadomość z 12 maja
Witajcie Mateuszu i drodzy przyjaciele.To jest to, co dostałem dla naszych ludzi w odległej wiosce o nazwie Mbam Valley, która przyjęła wielu ludzi z Ngarbuh, którzy mieli niewiele lub nie mieli nic do jedzenia. Zamiast dostać maski i środki sanitarne, którymi rząd i ludzie dobrej woli dostarczyli do wioski w duzych ilościach, ludzie poprosili o jedzenie, więc zdobyłem to, co dla nich widzicie.
Zrobiłem kilka masek na miejscu, które rozdaję tym, którzy ich nie mają.
Jeszcze raz dziękuję bardzo i niech Bóg was wszystkich błogosławi. Pozostajemy zjednoczeni w Duchu Bożym.

(do tej wiadomości dołączone było ostatnie, najbardziej niewyraźne zdjęcie; są na nim widoczne worki z żywnością – prawdopodobnie mąką lub ziarnem)